Pajęczyna cz.1

Opublikowany: 29 January 2011
3 Komentarzy

Podziel się z innymi!

Jeśli ktoś zapyta, czy mamy silne opinie, prawdopodobnie większość z nas powie coś w rodzaju: „No, może trochę, ale ogólnie biorąc, jestem otwarty, szanuję opinie innych i – jeśli to możliwe –staram się opierać na faktach”.

Ale czy to prawda? Spójrzmy na przykłady:

„Nie cierpię kotów, ale psy to zupełnie co innego; nie mam wątpliwości, że globalne ocieplenie jest faktem nie do podważenia; mali ludzie, jak Stalin, Napoleon czy też nasz Kaczyński, mają duże Ego; palenie powoduje raka gardła i płuc; niedługo nie będzie już polarnych niedźwiedzi; Ziemia obraca się wokół Słońca; świńska grypa to wymysł przemysłu farmaceutycznego; jestem taka gruba, że nie mogę na siebie patrzeć; Bach jest najwspanialszym ze wszystkich kompozytorów świata; jakoś to będzie; George W. Bush to idiota manipulowany przez przemysł naftowy i zbrojeniowy; coraz więcej jest na świecie ludzi otyłych; nigdy nie nauczę się używać tego komputera; niemieckie samochody są najlepsze; uwielbiam muzykę atonalną; w jedzeniu jest coraz więcej chemii; tak się odchudziłam, że żaden mężczyzna na mnie nie spojrzy; Romeo (pies) i Sztrumpf (pies) mają zupełnie różne charaktery; Budda to największy człowiek w historii; jedzenie w McDonaldzie może doprowadzić do poważnych chorób; uwielbiam tort czekoladowy; do nauki to nie jestem najlepszy, a żyłkę do biznesu miałem od małego; francuska biurokracja zatruwa życie; ostrygi są dobre na seks; cukier jest szkodliwy; życie na wsi jest nudne; Mount Everest jest najwyższą górą świata; nie znoszę ludzi, którzy nie robią tego, co obiecali; GMO prowadzą do katastrofy ekologicznej ” i tak dalej, i tak dalej… Czy nie odnajdziemy siebie w tych lub podobnych opiniach?

Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś zaprotestował i powiedział, że te przykłady to mieszanina ocen, poglądów, opinii i faktów. To prawda, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: WIERZYMY w nie. Wierzymy, że są prawdziwe. A najważniejsze to intensywność naszej wiary. Poziom tej intensywności kształtuje nasze życie, gdy z uporem trzymamy się niektórych wierzeń, a inne, które uważamy za niezbyt ważne, jesteśmy gotowi zmodyfikować lub porzucić. Wiara w prawdziwość naszych opinii, zarówno potocznych, jak i społecznych, ma trudny do wyobrażenia sobie wpływ na nasze życie.

Opinie potoczne są na ogół wynikiem naszych osobistych obserwacji: opinia, że rachunek za gaz trzeba prędzej czy później zapłacić, pomaga uniknąć odcięcia dopływu gazu – dzięki opinii, że w czasie deszczu można zmoknąć, zabieramy parasol, a nie okulary słoneczne – opinia, że wskaźnik paliwa odzwierciedla rzeczywisty stan zbiornika, skłania nas by zatankować na najbliższej stacji – opinia, że gorący palnik potencjalnie może być niebezpieczny, pozwala nam zapobiec poparzeniu się.

Opinie w dziedzinie społecznej są w mniejszym stopniu oparte na doświadczeniach i są na ogół uwiarygodnione przez autorytety reprezentujące dominujący system społeczny, takie jak uczeni, eksperci, media, przywódcy duchowi, prawo i nawet politycy. Gdy wypowiadamy opinię, że Ziemia obraca się wokół Słońca, opieramy się na autorytecie licznych astronomów i fizyków, począwszy od Kopernika i Galileusza. A ponieważ są to autorytety dużego kalibru i powszechnie uznawane, nasza wiara jest silna i nie do zakwestionowania.

Wiara w takie opinie i ich akceptacja może być kwestionowana i może ulegać zmianom. Spójrzmy na teorię ewolucji. Większość wierzy, że jest ona prawdziwa dzięki autorytetowi Darwina i wielu naukowców, którzy ją potwierdzali, a nawet rozwijali. Uczy się jej w większości szkół, popularyzuje w książkach i mediach. Istnieje jednak pewna grupa uczonych, tzw. kreacjonistów, którzy zażarcie dowodzą, że to, co nazywamy ewolucją, jest wynikiem Planu wbudowanego w proces życia przez Wielkiego Projektanta. Komentarz: nie tak dawno takie różnice w opiniach mogły doprowadzić do tego, że wyznawcy jednej opinii byli paleni na stosie przez wyznawców innej.

Opinie są wszechobecne, zajmują chyba najważniejszą pozycję w naszym życiu. Nie za często zajmujemy się taką autorefleksją z bardzo prostej przyczyny: opinie są tak wszechobecne, że są czymś zbyt powszechnym i zwyczajnym, by się nimi specjalnie zajmować. Podobnie nie zastanawiamy się nad naszym oddechem czy biciem serca oprócz sytuacji, gdy mamy z nimi trudności. Ale jeśli spojrzymy uważniej, to odkryjemy, że każde bez wyjątku działanie jest wynikiem opinii osobistej opartej na naszych doświadczeniach lub opinii społecznej, które są wzmacniane, niekiedy pozytywnie, a niekiedy negatywnie. Mimo że większość opinii przyjmujemy z zewnątrz, wcale tego nie zauważając, identyfikujemy się z nimi, zapominając skąd się wzięły.

Opinie to nie tylko wzięte z zewnątrz koncepcje – mają kolosalny, trudny do wyobrażenia wpływ na całokształt naszego życia. Przedstawimy ich rolę w dwóch niezwykle ważnych obszarach naszego życia: emocji i decyzji.

Emocje. Mimo że często sądzimy, że niektóre emocje są spontaniczne, a inne to nieuniknione reakcje na zewnętrzne sytuacje, wszystkie są oparte na opiniach. Można powiedzieć to jeszcze dobitniej: bez opinii emocje nie mogłyby się pojawiać w jakiejkolwiek formie. Emocje z natury to energetyczne produkty umysłu – każdy z nas nieustannie tego doświadcza. Nawet osoby, które uważają się za spokojne, racjonalne i zrównoważone doświadczają emocji nie mniej niż każdy inny. Te energie wywołują najrozmaitsze bodźce zarówno wewnętrzne, takie jak myśli i pamięć, jak i sytuacje zewnętrzne. Przeanalizujmy kilka przykładów ukazujących intymne związki między opiniami a emocjami.

„Jadę na ważne spotkanie, wyjechałem wcześnie i bez wątpienia powinienem być na czas, a tu megakorek. Jestem absolutnie bezradny. Jestem wściekły na wszystko, włączając siebie”. Według mojej opinii powinienem mieć dość czasu, by dojechać, ale rzeczywistość – korek – pokazała, że byłem w błędzie. Ta kombinacja – opinii i korka – sprowokowała moją frustrację i irytację.

„Wiem, że Iwona jest młodsza, ma piękne nogi i oczy, ale ponieważ jest kompletnie głupia, to na ogół nie jestem zazdrosna. Ale jak na wczorajszym party zobaczyłam, jak uwodzi i flirtuje prawie z każdym, a mnie nikt nawet nie dostrzega, było już tego za dużo i wyszłam bez pożegnania”. Opinia o urodzie Iwony normalnie jest kompensowana przez opinie o jej głupocie i pozostaje w stanie hibernacji. Ale obraz Iwony skutecznie uwodzącej i flirtującej, połączony z opinią na temat jej urody i własnej, wyzwolił niekontrolowaną zazdrość.

„W czasie wczorajszego spotkania Henryk zaczął mi robić wykład o telemarketingu – a wiesz, że to moja dziedzina. Nie mogłem tego słuchać i możesz sobie wyobrazić moją reakcję: powiedziałem mu bez ogródek, co myślę o jego pomysłach”. W tym przykładzie opinia o własnej wyższości została poddana próbie, gdy Henryk ją podważył. To wystarczyło, by sprowokować wybuch dumy/arogancji.

„Sama wiesz, jak dobrze mi w czerwonym – uwielbiam ten kolor. Wyobraź sobie, kilka dni temu weszłam do tego małego salonu mody na Gocławskiej i było tam czerwone poncho z Paragwaju, czerwień jest dokładnie taka, o jakiej marzyłam: piękna, żywa, naprawdę południowoamerykańska. Nie było mi potrzebne, z kasą krucho, ale nie wytrzymałam i kupiłam”. Opinia o wspaniałości czerwonych strojów jest uśpiona jako estetyczna preferencja, aż do momentu, gdy napotyka czerwone poncho, co powoduje eksplozję pożądania, by je posiadać.

„Wszyscy wiedzą, że trochę wody pod zlewozmywakiem to rzecz normalna – pojawia się i znika. Po prostu wytrę i nie będę robił z tego wielkiego halo”. Kilka dni później kałuża pod zlewozmywakiem jest już znacznie większa, ale nadal mówię sobie, że nie ma powodu do alarmu”. Opinia, że pojawienie się wody pod zlewozmywakiem jest czymś normalnym, mimo że przeciek się znacznie powiększył, wywołuje emocję aktywnej ignorancji/głupoty. Ten stan trwa aż do momentu, kiedy napotyka coś dostatecznie poważnego jak powódź w kuchni, i wówczas jesteśmy zmuszeni się obudzić i działać.

Decyzje. Decyzje, jakie podejmujemy w życiu, wynikają bezpośrednio z naszych opinii. To stwierdzenie nie jest zbyt kontrowersyjne lub zaskakujące, ale rzadko w pełni sobie uświadamiamy, jaki jest mechanizm podejmowania decyzji.

Decyzje podejmujemy bezustannie, od rzeczy drobnych: jaką kupić pastę do zębów, co zamówić na deser, o której pójść spać albo kiedy wziąć prysznic, do trochę ważniejszych: na jaki kolor pomalować sypialnię, co podarować rodzicom na święta, gdzie pojechać na wakacje, aż do dużych: czy się rozwieść, mimo że mamy dwójkę dzieci, czy przyjąć ofertę pracy, na jakie studia posłać syna, i na koniec: jakie miejsce wybrać sobie na cmentarzu.

Wszystkie te decyzje są oparte na opiniach: wybraną pastę do zębów uważamy za lepszą albo jest tańsza od innych; wybieramy lody, bo w tej restauracji uchodzą za świetne; pomalujmy sypialnię na jasnoszaro, bo to przyjemny kolor i pasuje do dywanu; rodzice nie chcą nic, ale myślę, że potrzebują nowego telewizora, ich stary już ledwo zipie; prysznic rano jest konieczny, czuję się naprawdę odświeżony i tak dalej.

Indywidualna decyzja nie istnieje w izolacji. Z reguły poprzedza ją łańcuch decyzji, a te z kolei powodują następny łańcuch. Zanim podejmiemy decyzję, co podarować rodzicom na święta, doświadczymy tsunami pytań i wyborów, a wszystkie wiążą się z wierzeniami i opiniami. Oto kilka z nich: „Czy coś im kupić? Wydaje się, że mają wszystko, co im potrzebne, ale w tym roku coś im podaruję, coś naprawdę porządnego, no bo ile jeszcze Świąt im zostało? Może telewizor? Tak, to byłoby najlepsze, ale czy nie za drogie? Co najbardziej by się opłaciło, gdy się porówna cenę i jakość? Czy plazma, czy LCD? Ile mogę na to wydać i gdzie to najlepiej kupić? Przez internet czy w Media Markt? Ale może by też coś kupić dla wujka Jarka i cioci Joli, oni też coś powinni dostać?”. Zanim rodzice dostaną ten telewizor, musimy podjąć dziesiątki innych decyzji, a każda z nich musi być oparta na tej czy innej opinii.

Na ogół uważamy, że decyzje, które uważamy za racjonalne, różnią się istotnie od tych, które uważamy za impulsywne. Ale gdy bliżej się temu przyjrzymy, różnica znika: jedne i drugie są rezultatem opinii opartych na wierze w ich słuszność.

W powyższych przykładach rola decyzji była dość oczywista, ale w wielu działaniach jest ona prawie niewidoczna. Podejmujemy je bez świadomego zastanowienia, prawie automatycznie. Na przykład: mycie rąk przed posiłkiem albo po wyjściu z toalety – używanie noża – 8 godzin snu – wyłączanie światła po wyjściu z pokoju – kawa na śniadanie – oglądanie aktualności w telewizji. Tego rodzaju codzienne aktywności również opierają się na opiniach tak wbudowanych w naszą psychikę, że są prawie niewidoczne. Niekiedy są użyteczne i praktyczne, niekiedy reprezentują nasze subiektywne oceny, a czasami są rezultatem rodzinnego i społecznego uwarunkowania. Ale niezależnie od ich pochodzenia mają wystarczającą siłę i skuteczność, by determinować większość naszego codziennego życia.

Czas na podsumowanie tego dyskursu. Opinie przenikają i przesycają nasze życie. Mamy ustalone poglądy na prawie wszystko. Czegokolwiek doświadczamy – czy jest to obiekt ożywiony, czy nieożywiony, myśl, fantazja czy abstrakcyjny koncept – wszystko to wywołuje jedną lub wiele opinii. Nawet kiedy mówimy: „Nie znam zbyt dobrze tej sprawy, by wyrazić opinię”, oznacza to, że właśnie jesteśmy w trakcie jej formułowania. Te opinie to nie tylko koncepcje, które siedzą sobie wygodnie w naszej świadomości – to aktywne siły rządzące naszym życiem. Dzięki nim decydujemy o tym, czy jesteśmy zadowoleni, bo wszystko dzieje się zgodnie z naszymi życzeniami, lub wpadamy w depresję, gdy tak nie jest. Opinie całkowicie określają nasze związki ze światem: od tego, do kogo się uśmiechnąć, do tego, kogo zabić. Rządzą naszymi decyzjami zarówno w kwestiach zupełnie błahych, jak i sprawach największej wagi. Najważniejsze, być może, są opinie o nas samych. To ja decyduję, czy jestem ładny, czy brzydki, inteligentny lub tępy, silny czy słaby, czy jestem zwycięzcą, czy pokonanym, i w rezultacie czy mam siebie lubić, czy nienawidzić. Idąc przez życie, każdego dnia tworzymy i gromadzimy coraz więcej opinii. Niektóre z nich mogą być użyteczne, ale gdy opinie zastępują naturalną ciekawość, inteligencję i spontaniczność, stają się ograniczającymi więzami. Coraz mniej mamy miejsca na coś nowego. Gdy napotykamy jakąś nową sytuację, nasza wrodzona spontaniczność przeradza się w automatyczną reakcję kontrolowaną przez opinie. Wszystko staje się zjełczałe, coraz mniej mamy przestrzeni na odkrycia, radość i otwartość.

Opinie nie istnieją w izolacji – wszystkie są powiązane – to zmyślnie skonstruowana pajęczyna. W ciągu całego naszego życia, jak owad w pajęczynie, coraz bardziej wikłamy się w sieć opinii, bo opinie są z natury statyczne, a życie nie jest. Pajęczyna opinii jest silna, bo każda z opinii jest bardzo precyzyjnie powiązana z innymi, które ją podtrzymują i uzasadniają przez logikę lub uczucia. Siła każdej nitki-opinii to intensywność wiary w jej prawdziwość.

Oto przykład, jak pajęczyna się tworzy, rozwija i kształtuje nasze życie: patrzę przez okno i widzę na niebie bardzo ciemne chmury. Mam opinię (wynikającą z doświadczeń z przeszłości), że czarne chmury oznaczają, że najprawdopodobniej będzie ulewa. Na podstawie przeszłych doświadczeń również wyrobiłem sobie opinię, że gdy wychodzę na dwór w czasie deszczu, to zmoknę. Również na bazie doświadczeń wierzę, że jeśli się czymś przykryję, to mniej zmoknę, więc przeciwdeszczowa peleryna czy parasol mnie przed tym uchroni. Więc teraz gdy widzę ciemne chmury, uznaję, że by nie zmoknąć, lepiej założyć pelerynę i wziąć parasol. By potwierdzić moją opinię, że będzie padać, oglądam prognozę pogody. Moja opina się potwierdza – eksperci mówią, że prawie na pewno będzie padać – więc definitywnie wezmę pelerynę i parasol. Konsekwentnie moja opinia o parasolu i pelerynie staje się istotnym dogmatem w relacjach ze światem. I dlatego mówię do mojego dziecka, które chce odwiedzić koleżankę i opiera się jak tylko może przed zabraniem parasola: „Musisz go wziąć! Jak nie weźmiesz, to przemokniesz, przeziębisz się i dostaniesz temperatury”. W ciągu następnych kilku dni pada i pada. Każdego dnia ta sama przeprawa z dzieckiem, które odmawia zabrania parasola. Irytuje mnie to coraz bardziej, co daje mi inspirację, by rozszerzyć moje opinie (przy pomocy ekspertów) na arenę ekologiczną: „Pogoda staje się coraz gorsza, nigdy tak nie lało. To musi być rezultat globalnego ocieplenia”. Jestem już gotowa iść dalej, na teren polityki: „To Amerykanie i Chińczycy są za to odpowiedzialni, to przez ich bezgraniczną chciwość nic nie można zrobić”. I tylko jeden krok do: „Nienawidzę ich. Dialog i protesty nic nie zmienią, jedyna rzecz, jaka pozostaje, to ich zabijać. Trzeba uchronić świat od zła”.

Nasza osobista pajęczyna jest powiązana z pajęczynami innych ludzi: rodziny, przyjaciół, wrogów, i jest częścią pajęczyn naszego kraju, religii, rasy, klasy społecznej etc. Wszystkie razem tworzą gigantyczną pajęczynę opinii całej ludzkości, która staje się naszą rzeczywistością. To, że indywidualne opinie mogą być całkowicie różne, wcale nie jest sprzeczny z tym, że są nitkami tej samej pajęczyny. Przeciwnie, kontrowersje wymagają od nas jeszcze silniejszego przekonania, by bronić naszych opinii, co w rezultacie wzmacnia pajęczynę. Ale nie powinniśmy czuć się jak mucha, ofiara pajęczyny. Wręcz przeciwnie: jeśli chcemy nadal używać tej metafory, to raczej jesteśmy pająkiem – twórcą tego arcydzieła. Nie możemy winić za naszą sytuację rodziny, społeczeństwa, religii etc., bo przecież pajęczyna składa się z naszych opinii, my jesteśmy ich autorami i właścicielami.

Czas zakończyć. Kiedy spojrzymy na obraz namalowany w tym felietonie, możemy dojść do bolesnej konkluzji, że mimo że dostrzegamy naszą rolę w tym wszystkim, nadal jesteśmy więźniami. Czy jest jakieś wyjście? Jak się wyzwolić i odzyskać świeżość momentu teraźniejszości? Czy jest to możliwe? Przecież dobrze wiemy, że niektóre opinie są niezbędne, by funkcjonować. Te pytania i wiele innych rozważymy w drugiej części tego dyskursu.

Podziel się z innymi!

3 Komentarzy

Zapraszamy do dyskusji



  1. michal
    pisze:

    bardzo ciekawy artykuł, czekam na drugą część :-) dziękuję :)



  2. LucynA TomaszewskA
    pisze:

    Ciekawe :)

    Osnowa wspomnień i kanwa życia splatają się, a my nieboraki powtarzamy SZAMbala …
    A:O)



  3. pietoma
    pisze:

    Drogi Michale, druga część Pajęczyny już bardzo niedługo.

Skomentuj