Podróż Część 2: Matrix Rozdział 1: Wierzenia

Opublikowany: 5 June 2013

Podziel się z innymi!

W części 1 tej trylogii opisana została idea podstawowej dobroci, jak również nasze reakcje na nią. Teraz rozwiniemy ten temat − omówimy te reakcje, a szczególnie ich konsekwencje. Krótko przypomnę, o czym już mówiliśmy. Na ogół reakcja na błysk podstawowej dobroci składa się z trzech faz: dezorientacji, niepewności i na koniec lęku współpracującego ze zwątpieniem.

Teraz skoncentrujemy się na lęku i zwątpieniu, a zwłaszcza na ich skutkach. Zaczniemy od lęku. Jak już była mowa w części 1, gdy staramy jakoś wydobyć się z początkowej niepewności, prawie zawsze jako punkt odniesienia wybieramy wiarę w oddzielne, obiektywne istnienie Ja i świata, co będziemy nazywać wiarą w dualizm. To pierwotna matka naszych wszystkich wierzeń. Z niej może również, prędzej czy później, zrodzić się lęk, ponieważ zasadniczo postrzegamy świat jako potencjalnego „wroga”, który może zagrozić ciągłości naszej egzystencji. Jest to fundamentalny lęk przed śmiercią. To tyle, jeśli chodzi o krótkie przypomnienie tego, co było powiedziane na ten temat w części 1.

Lęk popycha nas do tego, by coś zrobić z jego przyczyną. Do tego celu używamy trzech strategii. Jedna, polegająca na stłumieniu tego lęku, jest oparta na przekonywaniu siebie, czyli zaakceptowaniu myśli, że ten lęk nie ma racjonalnego uzasadnienia, że jego przyczyna nie jest groźna i można go bezpiecznie zignorować. Oczywiście ta strategia, jak zresztą wszystkie inne, pociąga za sobą uwierzenie w ich skuteczność – inaczej byłyby bezsensowne. Ale ta strategia zwykle nie działa za długo, bo prędzej czy później znajdziemy się w sytuacji, w której niebezpieczeństwo wygląda tak poważnie, że dalsze ignorowanie go staje się już niemożliwe, na przykład gdy ktoś usiłuje nas zabić. W takich sytuacjach próbujemy strategii bardziej aktywnej − ucieczki. Może to być ucieczka w sensie dosłownym lub metaforycznym, ale i w jednym, i w drugim przypadku musi opierać się na przekonaniu, że jest ona możliwa – gdy wybieramy ucieczkę, to w jakimś sensie musimy wierzyć w jej skuteczność. Ale podobnie jak w przypadku tłumienia, ta strategia również nie zawsze spełnia oczekiwania Ja. W niektórych sytuacjach ucieczka zdecydowanie nie ma sensu. Gdy spotykamy psa i wygląda na to, że może nas zaatakować, wówczas ucieczka jest fatalnym pomysłem − zachęca psa do ścigania nas i być może pogryzienia. Problem najczęściej polega na tym, że z powodu ucieczki Ja traci okazję, by bliżej zbadać sytuację i odpowiednio dostosować swoje zachowanie. Ta strategia ma nadal posmak ignorancji, choć nie taki silny jak poprzednia.

W rezultacie Ja najczęściej stosuje trzecie podejście: zamiast używać standardowych rozwiązań (tłumienia lub ucieczki), które mają oczywiste mankamenty, samo tworzy odpowiednią metodę pozwalającą zneutralizować przyczynę lęku. To otwiera przed Ja szerokie pole do popisu dla jego twórczych możliwości.

Jeszcze raz przyjrzyjmy się (do tego nie jest potrzebny wehikuł czasu) procesowi moich reakcji na błysk podstawowej dobroci podczas mojego prawie-wypadku (patrz część 1) i zidentyfikujmy wierzenia (celowo używam tego określenia, choć jestem świadom jego konotacji religijnych), które się tam pojawiły. Po krótkim okresie strachu i paniki wyłoniła się złość na samego siebie. Dlaczego? Ponieważ nie powinienem zasypiać w czasie prowadzenia samochodu (wierzenie). Zrobiłem coś bardzo złego (wierzenie). A popełnienie złego uczynku wymaga kary (wierzenie), ponieważ kara skutecznie zapobiega popełnieniu tego uczynku jeszcze raz (wierzenie). Ale być może sama złość to niedostateczny środek zapobiegawczy (wierzenie), więc chciałem również, dla pewności (wierzenie), walnąć się w głowę. Ale tego nie zrobiłem, ponieważ mogło to być zbyt niebezpieczne w czasie jazdy z dużą prędkością (wierzenie). Po tym wszystkim obiecałem sobie, że będę uważniejszym kierowcą i że to będzie dodatkową przestrogą, by więcej nie grzeszyć (wierzenie). Mam nadzieję, że pan administrator strony będzie w stanie zachować czerwony kolor czcionki, którym zaznaczyłem w powyższym paragrafie powtarzające się słowo „wierzenie”, tak by czytelnik mógł łatwiej zauważyć wszechobecność i siłę wierzeń wpływających na wszystko, co wydarza się w naszym życiu.

Podziel się z innymi!

Napisz komentarz

Zapraszamy do dyskusji

Skomentuj