Podróż Część 2: Matrix Rozdział 2: Fakty

Opublikowany: 20 June 2013

Podziel się z innymi!

Proces wytwarzania w sobie wierzeń jest bardzo prosty jasny: osaczeni przez lęk staramy się zidentyfikować źródło zagrożenia, uwierzyć, że dobrze je wytypowaliśmy, zgodnie z nim poszukiwać antidotów, jedno z nich wybrać, uwierzyć, że jest właściwe, i uwierzyć, że będzie z tego jakiś pożytek, bo inaczej po co mielibyśmy cokolwiek robić? Ten proces powtarzamy bez końca, niezliczoną ilość razy, a mimo to prawie nigdy nie zdajemy sobie z niego sprawy.

Wierzenie rzadko pozostaje w swojej pierwotnej formie. Wkrótce zostaje nazwane opinią, jako że opinia jest zazwyczaj społecznie akceptowana i uważana za racjonalną. Zauważmy, że każda bez wyjątku opinia to po prostu trochę zakamuflowane wierzenie. Jeśli w takich wyrażeniach jak: „uważam, że …”, „sądzę, że …” czy „myślę, że” zastąpimy pierwsze słowo przez „wierzę”, co byłoby uczciwsze, to zobaczymy nasze wierzenia bez makijażu. O kolosalnym wpływie opinii na całokształt naszego życia pisałem dość dużo w felietonie „Pajęczyna”, więc nie widzę potrzeby, by robić to raz jeszcze, i po tej dygresji powracamy już do tematu uczuć.

Oczywiście opinie mają zacznie szerszy zasięg, o wiele szerszy niż te, które pojawiły się (były zaakceptowane już dużo wcześniej) jako konsekwencje mojego prawie-wypadku. By czytelnik mógł poczuć smak tego, oto jedne zdanie opisujące sytuację, która zdarzyła się, gdy jechałem pociągiem relacji Warszawa – Szczecin kilka dni temu (napisałem je na miejscu akcji): „Poza mną w przedziale znajduje się jedna osoba, młody człowiek w niebieskiej bluzie z szerokim czerwonym pasem i czerwonym kołnierzem”. A teraz przyjrzyjmy się temu dokładniej, by odkryć, czy zwarte są w tym jakieś wierzenia. Uważam, że było ich co najmniej… 29. Oto próbka: wierzenie, że istnieją: Ja, przedział mężczyzna, bluza i że mają takie cechy, jak młody i niebieski. Czy to wystarczy? Nie zdziwiłbym się reakcją czytelnika, np. taką: „To nie są wierzenia, to zwyczajne fakty” Nazywanie ich wierzeniami to nonsens, taka sobie filozoficzna igraszka. Czy naprawdę nie jesteś w stanie uznać za fakt tego, że w przedziale znajduje się jeszcze jedna osoba?”.

Drogi czytelniku, to nie dowcip, to jest istotne zagadnienie: czy istnieje rzeczywista różnica między faktem a wierzeniem? Zgodnie z przyjętymi społecznie poglądami wierzenia należą do sfery religii, magii, mitów czy przesądów, podczas gdy fakty to coś obiektywnie prawdziwego, sprawdzonego, zaakceptowanego przez większość społeczną i potwierdzonego przez naukowców lub filozofów, a niekiedy również przez autorytety religijne czy polityczne. Ale czy te fakty są tak obiektywne i potwierdzone, jak staramy się… wierzyć? Powróćmy do określenia „młody mężczyzna”. Czy „młody” to fakt? – dobrze wiemy, że to pojęcie niezbyt ścisłe i nazywanie tego faktem to duża przesada. Teraz kolej na „mężczyzna”. Kiedy to pojęcie pojawiło się w moim życiu, nie pamiętam, ale przypuszczam, że to moi rodzice są za to odpowiedzialni. Wierzyłem, bo wówczas byli dla mnie najwyższym autorytetem. Ale teraz, gdyby ktoś mnie poprosił, bym zdefiniował pojęcie mężczyzny, miałbym poważny problem. Co decyduje: czy „płeć” w metryce urodzenia, czy obecność odpowiednich organów płciowych, czy też to, za kogo ta osoba się uważa? Czy muszą być spełnione wszystkie te warunki, a może wystarczy tylko jeden? A co zrobić, gdy jeden jest spełniony, a inny nie? Można to ciągnąć praktycznie ad infinitum i nigdy nie dojdziemy do ostatecznej, obiektywnej prawdy na temat tego, co to jest mężczyzna. I tak jest z każdym bez wyjątku pojęciem! Co więcej, nie muszę tego udowadniać, zrobili to już za mnie filozofowie buddyjscy ze szkoły madjamiki… 2000 lat temu! Niemniej jednak mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przekazać ich rozumowanie w sposób bliższy naszej współczesnej kultury i myślenia.

Na koniec, w skrócie, mój punkt widzenia na kwestię faktów i wierzeń: fakty to wierzenia, które są społecznie akceptowane, którym w pełni ufamy, które są potwierdzone przez odpowiednie autorytety i ekspertów.

Podziel się z innymi!

Napisz komentarz

Zapraszamy do dyskusji

Skomentuj